o muffinkach...i nie tylko
niedziela, 20 marca 2011

 

Ponura prognoza pogody na weekend na szczęście się nie sprawdziła :) Nie było deszczu, deszczu ze śniegiem, ani "maksymalnie 3 stopni na plusie".  Przez szyby od rana zaglądało słońce i nawet silny wiatr nie mógł zniechęcić nas do niedzielnego spaceru. A po spacerze czekał na nas całkowicie letni, orzeźwiający i zielony szerbet z limonek. Chyba pomógł zaczarować pogodę :)

Deser został przygotowany w ramach akcji "Zielono mi" zorganizowanej przez Gosię - Pinkcake.

Przepis pochodzi z ksiażki "Włoska wyprawa Jamiego" J. Olivera.
W oryginale Jamie przygotowuje go z soku cytrynowego.

 

Składniki:

* 200 ml soku z limonek,

* 200 ml wody,

* 200 g cukru

* 1 czubata łyżka serka mascarpone,

* skórka otarta z 1 limonki

 Przygotowanie:

Naczynie, w którym szerbet będzie przechowywany schłodzić  w zamrażarce.

W garnku zagotować wodę z cukrem, zmniejszyć ogień i gotować przez 5 minut. Kiedy płyn uzyska konsystencję przejrzystego syropu, zdjąć garnek z ognia i odstawić na 15 minut. Następnie dodać sok  z limonek i otartą skórkę z limonki, wymieszać. Do masy dodać 1 łyżkę serka mascarpone i mieszać do połączenia składników. Koniecznie sprobować - jeżeli limonki są bardzo kwaśne czasem trzeba dodać cukru. Płynną masę przelać do uprzednio schłodzonego naczynia i wstawić do zamrażarki. Po upływie jednej godziny sprawdzic konsystencję. Jeżeli zamarza - przemieszać widelcem. Mieszanie powtórzyć  trzy razy. Gotowy szerbet przechowywać przykryty folią spożywczą, maksymalnie przez 2 dni (później tworzą się na nim twarde kryształki lodu).

 Smacznego :)

sobota, 12 marca 2011

Osiem miesięcy to wiek, w którym wypada już zjeść kanapkę. Małe rączki rwą się do wszystkiego, co tylko znajdzie się w ich zasięgu, a małe, bielutkie ząbki chętnie coś "przegryzą". Weekendowe, a jednocześnie urodzinowe,  śniadanie z rodzicami to świetna okazja, żeby spróbować pierwszego chlebka. Z okazji "małych urodzin" Mama i starsza Siostra upiekły chlebek, a Tata przygotował pyszne mini-kanapeczki z jajkiem, specjalnie dla małej Dominiki :)

Szukając przepisu na ten chleb odwiedziłam wiele stron. Z jednej strony chciałam, żeby był jak najbardziej "wartościowy", z drugiej - byłam ograniczona wiekiem Córci i tym, że chlebek musi być bardzo miękki. Tak trafiłam na stronę Gospodarnej Narzeczonej i jej doskonały przepis na orkiszowy chleb tostowy. Polecam :)

Orkiszowy chleb tostowy
modyfikacja Toast Bread J.Hamelmana

Proporcje na jeden nieduży bochenek 25-30 cm. Ja piekłam w żeliwnym garnku (instrukcja pieczenia tutaj).

 Składniki:

* 455 g mąki orkiszowej,

* 300 g wody (dałam około 20 ml mniej),

* 4 g cukru,

*8-9 g masła,

* 2 g słodu (dodałam płynnego słodu jęczmiennego),

*8 g soli,

*3/4 łyżeczki suchych drożdży,

* dodałam 3 łyżki sezamu,

Wszystkie składniki wrzucamy do miski.  Najpierw łyżką, łopatką mieszamy wszystkie składniki, aż się połączą w ciasto. Wyrabiamy ciasto dobrze długo przez około 5 minut (można to zrobić mikserem). W tym czasie powinno stać się gładkie, lśniące, łatwiej odstawać od miski i być mocne. Oderwany kawałek ciasta powinien dać się rozciągnąć na cienką błonkę. Ciasto formujemy w luźną kule i wkładamy do miski na 2 godziny (fermentacja). W połowie fermentacji tj.po godzinie ciasto wyjmujemy na omączony blat i składamy czyli delikatnie rozciągamy na prostokąt i składamy na trzy jak urzędowy list, a następnie w poprzek na pół. Znowu wkładamy do miski na pozostałą godzinę.
Teraz przygotowujemy foremkę, delikatnie smarujemy ją olejem i wysypujemy cieniutką warstewką mąki orkiszowej. Ciasto wykładamy na blat i formujemy kulę, zostawiamy by odpoczęło 15 minut. Teraz wykładamy na omączony blat i formujemy owalny bochenek. Najprościej delikatnie rozpłaszczyć ciasto na prostokąt o krótszym boku długości foremki i zroluj jak dywan do trzepania. Bochenek wkładamy do formy, przykrywany ścierką i odstawiamy do wyrastania na 1 lub 1 i 1/2 godziny. W tym czasie rozgrzewamy piekarnik do 215stC/430F. Ja jednocześnie wstawiłam garnek żeliwny do zimnego piekarnika na najniższą kratkę na 30 minut. Pieczemy z przykrywką przez 40-45 minut. Wyjmujemy z piekarnika i foremki (garnka). Studzimy.

 

 

PS. Na zdjęciu kanapka Taty :)

wtorek, 01 marca 2011

Czy pierwszy marca to już wiosna ?

Optymista na pewno powie, że zdecydowanie tak.

Pesymista, że do wiosny jeszcze trzy tygodnie.

Przyroda ...wie swoje. Na niedzielnym spacerze zobaczyłam zamarznięte bazie.

 

Tak, czy tak - pierwszego marca jest dużo bliżej do wiosny niż dwudziestego ósmego lutego :) A na razie szukam zieleni ... na talerzu.

TAJSKIE KULECZKI

Przepis pochodzi z niezawodnej strony Truskawkowej Ani.

Składniki:
400 g białej ryby (u mnie mintaj)
3 posiekane dymki
2 jajka
łyżka utartej skórki limonki
1 łyżka sosu rybnego
1 utarty ząbek czosnku
mąka ziemniaczana

Dymkę drobno siekam. Rybę mielę w maszynce. Mieszam rybę z dymką, jajkami, czosnkiem, sosem rybnym i ze skórką z limonki. Następnie solę masę. Potem zagęszczam masę mąką (daję ok. 3 płaskie łyżki mąki) i formuję małe kuleczki. Smażę na złoto z obu stron.
Podaję z sosem do maczania i ryżem.

SOS DO KULECZEK:

sok z 1 limonki
5 łyżek sosu sojowego
½ suszonego chili (pokruszonego)
ok. 1 cm korzenia imbiru
szczypiorek
ok. 2 łyżki brązowego cukru

Szczypiorek b. drobno siekam, imbir ucieram na drobnej tarce. Wszystkie składniki sosu mieszam z ok. ¼ szklanki ciepłej wody.

SPOSÓB DZIAŁANIA:

Na stole są trzy miseczki. W jednej kulki, w drugiej ryż, w trzeciej sos. Maczacie kulki w sosie, przegryzacie ryżem. Miło je się to wszystko pałeczkami, ale niektórzy nie mają do tego cierpliwości. W każdym razie, bardzo Wam to polecam, bo rzecz jest pyszna i wielce wiosenna.


Smacznego :)


niedziela, 09 stycznia 2011

A na śniadanko ... świeżutka, upieczona rankiem chałka wg przepisu na Challah J.Hamelmana w wersji przytoczonej przez Gospodarną Narzeczoną. Kiedy sięgnęłam po aparat po chałce pozostał jedynie skromny ślad :)

 

Proporcje na dwie chałki:
- 335g mąki pszennej chlebowej
- 165g mąki pszennej wysoko-glutenowej (ja dałam łącznie 450 g mąki pszennej chlebowej i 50 g semoliny)
- 40g cukru
- 37-38g żółtek (jedno duże, lub dwa małe)
- 70g całego jajka (1-2 jajka)
- 37-38g oleju
- 160g wody
- 9-10g soli
- 15g drożdży

Wszystkie składniki umieszczamy w misce, wyrabiamy gładkie ciasto. Po połączeniu składników wyrabiamy je około 6-8 minut. Gluten powinien być dobrze rozwinięty. Ciasto będzie twarde, ale takie ma być. Odstawiamy do fermentacji na 2 godziny. Po godzinie składamy tj. rozpłaszczamy ciasto i składamy na trzy i ponownie w poprzek na trzy. Dzielimy ciasto na odpowiednią liczbę części. Ja robię to zwykle przy pomocy wagi. Z każdej części formuję kulkę i odstawiam, aby odpoczęła na 10-15 minut. Następnie z każdej kulki formuje długi wałeczek. Nie podsypywać mąką, raczej zwilżyć dłonie, wtedy ciasto nie klei się, ani do rąk, ani do blatu. Z gotowych wałeczków zaplatamy chałkę. Zaplecione chałki odstawić do wyrastania na 90-120 minut.
Przez pieczeniem posmarować jajkiem rozmąconym z wodą i posypać sezamem oraz makiem (u mnie kruszonka). Piec bez pary w temp. 190-195 st. C przez 30 minut. Studzić na kratce.
 
Uwaga:
1. Aby mieć świeżutką chałkę na śniadanie, po godzinnej fermentacji w temperaturze pokojowej, ciasto należy włożyć na noc do lodówki. W trakcie pierwszych 4-6 godzin lodówkowania, należy odgazować ciasto 2 razy.
2. Moja chałka zyskała piękny kolor dzięku użyciu oleju carotino, ale można też dodać do mąki odrobiny kurkumy.
Smacznego:)

 

 

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 42
Page copy protected against web site content infringement by Copyscape Durszlak.pl